Skończyłam. Odskrobałam całą łazienkę, dawno już tak nie wyglądała. Niemniej to wszystko na co mnie dzisiaj stać. Chwilami denerwuja mnie moja fizyczność, że aktualnie nie mogę tyle ile bym chciała, częściej jednak przechodzę w stan akceptacji.
Co do remontu i zaległości, to: ambitny plan mój osobisty zakłada zakończenie malowania do soboty. Do końca kwietnia cała reszta, a więc dokończenie zabudowy w kuchni, przyklejenie dwóch pasków tapety w pokoju i ogarnięcie mieszkania. Gdyby tylko eM wykazywał większy entuzjazm byłoby bardzo okej.
Ciuszki dla najmłodszego członka rodziny skompletowane, uprane, uprasowane i ułożone w szafce. Ze "szmat" muszę nabyć jeszcze dwa prześcieradła i finito. Zostanie łóżeczko, wanienka i kosmetyki. Do załatwienia w maju. Wózek stoi w sklepie i czeka na odbiór.
No więc jeśli plan wypali, a musi, to weekend pierwszomajowy zamierzam spędzić na wsi malując paznokcie i nakładając maseczki na twarz.